nauka gotowania
Dodano Marzec 25, 2009Coś mi odbiło i postanowiłem się nauczyć gotować. Ot zechciało mi się zmierzyć ze sztuka gotowania, nawet nie miałem specjalnego powodu. Wpadła mi w ręce jedna z gazet kolorowych mojej żony. Były w niej zamieszczone przepisy kulinarne i zachęcająco wyglądające przy nich zdjęcia. Wybrałem przepis i chciałem zrobić niespodziankę mojej żonie. No i zrobiłem niespodziankę, że… no ale po kolei. Wszystko sobie przygotowałem, żonę wysłałem do jej koleżanki, a sam udałem się na zakupy. Kupiłem wszystko w takich ilościach jak było przy przepisie i wróciłem do domu.
Przepis za jaki się zabrałem to były faszerowane skrzydełka, a więc dania mięsne. Wszystko robiłem jak było napisane w gazecie, krok po kroku. Na koniec wstawiłem to do piekarnika i po 50 minutach wszystko było gotowe. Nakryłem stół, żona wróciła, nie powiem, była zaskoczona. Usiadła przy stole i czekała na efekt mojej nauki gotowania. Wyjąłem skrzydełka, doprawiłem je według przepisu i zacząłem układać to na talerzach jak to było pokazane na zdjęciu. No tak na pierwszy rzut oka, to jakoś mi to nie przypominało zdjęcia, ale pomyślałem sobie, może smak będzie lepszy niż wygląd. Zaniosłem wszystko do jadalni i zaczęliśmy degustować moje danie. W zasadzie na degustacji się skończyło, smaku to moje danie jakoś nie miało za dobrego. Żona spytała skąd mam ten przepis. Odpowiedziałem że z jej gazety, a ona odpowiedziała mi, żebym już nie gotował w oparciu o gazety. Tam dania fotografują profesjonaliści i wiedzą co jak poustawiać by to fajnie wyglądało. Powiedziała mi, że jak chce już koniecznie cos gotować to bym zaopatrzył się w sprawdzone przepisy kulinarne, a nie takie z gazet. No to za tydzień będę podchodził do kolejnej lekcji gotowania, tym razem wezmę jakiś sprawdzony przepis z zeszytu mojej żony.